• Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:16
  • Licznik odwiedzin:1 801 / 1886 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czas mijał nieubłaganie wolno. Skreślałam dni w kalendarzyku. Bałam się. Okropnie się bałam wyjść z tego pokoju. Musiałam przecież pomyśleć o wszystkim. Nie przeżyję bez kasy. Nie będę żebrać. Coś będę musiała zrobić. Do dosyć sporego plecaka spakowałam najpotrzebniejsze ubrania. Wydawało mi się też, że posiadam jakąś drogą biżuterię. Sprzedam ją. (...)
Północ. Już czas. Pewnie wszyscy śpią. Teraz albo nigdy. To moja ostatnia szansa. Wyjrzałam ostatni raz przez okno. Światła paliły się na ulicy. Po dłuższej chwili ubrałam na siebie kurtkę i wzięłam plecak. Ostrożnie otworzyłam drzwi. Nie wiem dlaczego ale wszystkie skrzypiały. Ktoś musiałby się nimi zająć.
Droga wolna. Zaczęłam się skradać w kierunku schodów. Nie wierzyłam w swoje szczęście. Zeszłam na dół najciszej jak tylko umiałam. Dawno tu nie byłam. Przebiegłam przez salon i złapałam za klamkę. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Ktoś z drugiej strony też za nią ciągnął. Spanikowałam. Cofnęłam się o dwa kroki i schowałam za ścianą. Tu chyba było wejście do kuchni. Próbowałam cofnąć się jeszcze bardziej ale było ciemno i nie widziałam w co wchodzę.
Niespodziewanie ktoś przyłożył mi dłoń do ust. Później poczułam silne kopnięcie w plecy. Pisnęłam z bólu.
- Pomocy, złodziej! - To było ostatnie co usłyszałam zanim straciłam przytomność. Okropna dziura w pamięci. I właśnie tak mój plan diabli wzięli. Nie mam pojęcia ile czasu byłam nieprzytomna. Wiem tylko,że to wystarczyło, żeby umieścić mnie na kanapie.
- A może by jednak zadzwonić na policję? - zasugerował cichy kobiecy głos.
- Sugerujesz mi, że nie rozpoznam własnej córki?! Rodziłam ją w męczarniach i myślisz, że...- jej mowę przerwał, tym razem, męski głos.
- Uspokój się.
- Jakoś nigdy nie interesowaliście się tym dzieckiem. Bądźmy szczerzy. - Kolejny męski głos. Gdzie ja jestem?
- Jak śmiesz...
- Mówiłem, uspokój się. A Tobie już dziękujemy Stive. - znowu odezwał się ten męski głos co uspokajał kobietę. Tym razem nieco ostrzej.
- Wiesz, że mam rację Georg. Ale powodzenia, a ona powinna się obudzić lada chwila. Jeśli przypadkiem nie już. - głos oddalał się a później całkiem ucichł.
- A jeśli to znowu to samo kochanie? - prawdopodobnie ta panikara zwała się moją matką i miała na imię Emma.
- Nicole, zaprowadź matkę do sypialni. Dora, przygotuj pokój Kate. Ja tu z nią zostanę. I żadnego ale.
Bez dalszych dyskusji wszyscy się rozeszli. On nic się nie zmienił. Dalej był tym tyranem, który próbował wszystkimi rządzić. Nawet rodziną. Cóż, ze mną mu się nie udało, bo przed jego korepetytorami zamknęłam się w pokoju. Nie wiem dlaczego wcześniej tego nie wymyśliłam. Przecież miałam klucz. Próbowałam obliczyć, tak na oko, która może być godzina. Być może leże tutaj już 3 lub 4 godziny. Dziwnie się czuję. Postanowiłam jednak otworzyć powieki. Nawet nie poczułam kiedy ktoś przykrył mnie kocem. W plecach poczułam silny ból. Nie było specjalnie jasno. Paliła się tylko lampka. Spojrzałam na fotel. Spał. To moja kolejna szansa. Mogłam wstać bezszelestnie. Co miałam do stracenia? Tylko to, że on się obudzi. Nikt już nie wejdzie. Mogę szybko uciec. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłam. Już kolejny raz. A tak po za tym to od kąt zrobiłam się taka odważna?
Sięgnęłam po plecak, był koło kanapy. Założyłam go na plecy. Koło drzwi stały moje buty. Nie marnowałam czasu na ubieranie ich, wzięłam je w ręce. Nacisnęłam klamkę i nic...Nie otworzyły się.
- Wybierasz się gdzieś? - usłyszałam za sobą ten przeszywający krew w żyłach głos. Byłam na spalonej pozycji.
  • awatar Music in my world <3: hej , jeśli masz chwilę mogła byś wejść i skomentować moje opowiadanie ? ;3 dopiero zaczynam dlatego tak mi zależy ,pozdrawiam : *
  • awatar Każdy dzień ma swoje znaczenie: Genialne ;) Jestem już ciekawa następnego !
  • awatar Kiniaan: Cudownee odpowiadanie, wciąga:D. Zapraszam do mnie, co prawda nie równa się z twoim, ale może choć trochę cię zaciekawi :) dopiero ukazał się prolog.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Tak jak wcześniej wspominałam jestem Katie a raczej Kate Collins. Moje życie od zawsze było skomplikowane. Kiedy miałam siedem lat jechałam na wakacje wraz z osobami, które zwą się moimi rodzicami. O ile pamiętam naszym celem była Francja. Niestety mieliśmy wypadek. Od strony moich drzwi, wjechał w nas jakiś inny samochód. Cóż, może być to dziwne ale tylko ja ucierpiałam. Wpadłam w śpiączkę na 9 lat a później gdyby nigdy nic obudziłam się. Tak jak po normalnej nocy. Byłam strasznie oszołomiona, nie poznawałam siebie, swojego ciała. Pierwsze dni były najgorsze. Kolejny dziwny przypadek do zapisania w aktach pacjenta. Badali mnie jeszcze miesiąc,może dwa. Nic mi nie było, więc zostałam wypuszczona do domu. Potem zaczęło się najgorsze. Przecież nie mogłam zostać z umysłem siedmiolatki do końca życia. Próbowali normalnej szkoły ale źle się to skończyło. Byłam silniejsza od tych wszystkich siedmiolatków a dzieci są strasznie wredne...Lepiej nie będę o tym wspominała. Dostałam korepetytora. Moją sześcioletnią szkołę podstawową ukończyłam w rok. Narzucili mi strasznie szybkie tępo ale opłaciło się. Potem miało być kolejne 6 lat szkoły średniej ale już bez korepetycji. Znowu moi genialni rodzice wpadli na pomysł pod tytułem ''szkoła''. Powiedzmy,że zapisana byłam tam rok. Zdałam jedynie dlatego, że kasa rządzi wszędzie. Nie chodziłam tam w sumie. Pojawiałam się ze dwa, trzy razy w miesiącu. Przez ten cały czas przesiadywałam w parku. Był położony w centrum. Siedziałam tam pół dnia gapiąc się na staw. Nic więcej. Tak aż do moich urodzin. Siedemnastka stuknęła mi w wakacje. Za karę miałam iść do szkoły z internatem. Niby miała wyższy poziom. Drugi rok zleciał mi trochę lepiej niż poprzedni. Było tam strasznie. Nauczyciele byli wymagający, nikt nie mógł dostać poniżej tzw. czwóry. Wyniki miały być celujące albo bardzo dobre inaczej kary były okrutne. Spięłam się i ukończyłam ten rok. Błagałam rodziców,żeby mnie zabrali. Nie odzywali się do mnie prawie przez ten cały czas. Nie mogliśmy wychodzić. Internet-szkoła itd. Po moich nieustannych prośbach zgodzili się. Jednak tam znowu upadłam. Chodziłam do kolejnej publicznej szkoły może z pół roku a potem mnie wylali. Jeden koleś sprzedał mi dragi i pobiłam nauczycielkę. Jednak nie wniosła oskarżenia. Następnie zaczęły się kolejne korepetycje. Nie odzywałam się do nikogo. Tylko słuchałam. Zamknęłam się w pokoju i spoglądałam na ulicę. Jedzenie podsyłali mi pod drzwi. Kiedyś psycholog próbował ze mną rozmawiać. Uznałam,że to bezcelowe i wyszłam. I tak uznali mnie za nienormalną. Pewnie gdyby mogli oddaliby mnie gdzieś ale zaraz będę pełnoletnia i wykopią mnie stąd na zbity pysk. Mają przecież drugą córeczkę. Normalną...
Nocami nie mogę spać. Czasami płaczę w poduszkę a kiedy indziej po prostu gapię się w sufit. Zauważyłam ostatnio, że nawet nie myślę. Leżę tak bezwładnie. Jedynym moim pocieszeniem jest ten młody ogrodnik...Nie wiem jak się nazywa ale widuję go nawet często siedząc na parapecie. Kiedyś nawet zauważył,że go obserwuję i pomachał mi. Spłoszona od razu uciekłam od okna. Zawstydziłam się czy po prostu boję się ludzi? Sama nie wiem. Mniejsza o to.
Podjęłam decyzję. Nie zostanę tutaj do końca moich dni. Nienawidzę tego miejsca. Możliwe, że na własne życzenie lecz nie umiem już inaczej. Nie potrafię tu żyć. Dlatego ucieknę, dokładnie za miesiąc. Moim najlepszym prezentem urodzinowym będzie wolność i pełnoletność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Cześć. Jestem nienormalna, za miesiąc kończę dwadzieścia jeden lat. Mam prywatne lekcje, więc nie chodzę do szkoły. Z resztą wylali mnie z 3 ostatnich. Chodziłam jakiś czas do szkoły z internatem dla snobów ale to nie dla mnie. Kiedyś wołali na mnie Katie a teraz nawet nie ma kto tak wołać...